Szumiś czy Whisbear? A może dźwięk suszarki na sen niemowlaka?
Szumiś czy Whisbear? A może dźwięk suszarki na sen niemowlaka?

Nosimy, bujamy, śpiewamy, a dziecko nie zasypia. Ewentualnie zasypia, ale na chwileczkę, by za minutę zakwilić znów - chyba każdy świeżo upieczony rodzic przeżył takie chwile i wypróbował wiele sposobów, zarówno tych mniej, jak i bardziej skutecznych.

Do metod, które częściej skutkują zapadnięciem malucha w słodki sen, zalicza się między innymi "biały szum". Jest to, najogólniej mówiąc i nie wchodząc w opisy kiloherców oraz pomiary akustyczne, szum zbliżony do tego, który dziecko słyszało, będąc jeszcze w brzuchu matki. Jak taki szum uzyskać w warunkach domowych? Jednym z urządzeń, które chyba najlepiej go imituje, jest suszarka do włosów.

Jesteśmy więc w domu. Przecież chyba każda matka ma dziś suszarkę do włosów? Zapewne tak, ale ile zapłacimy za prąd, "susząc" powietrze codziennie przez godzinę albo i dłużej? Przeciętna rodzina po miesiącu takiego usypiania być może rzeczywiście będzie miała wyspane dziecko, ale rachunki z pewnością jej samej spać nie pozwolą. Nie mówiąc już o tym, że przy przedłużającym się zasypianiu istnieje ryzyko spalenia urządzenia.

Na szczęście z pomocą współczesnemu rodzicowi przychodzą szumiące maskotki! Najpopularniejszymi z nich (i chyba najbardziej niezawodnymi) wciąż pozostają misie firmy: Szumiś i Whisbear. Są bardzo uroczymi stworkami, jednak różnią się między sobą. Warto wiedzieć czym, żeby dobrze podjąć decyzję o kupnie.

Pierwszy model Szumisia ma kształt okrągłej główki, z której wystają ręce i spore nogi. Wykonano go z miękkiej tkaniny minky, jest więc świetną maskotką do przytulania, również dla starszego dziecka, które nie potrzebuje już "wspomagacza" snu. Wytwarza aż pięć różnych rodzajów szumów -  między innymi imitujący morskie fale, bicie serca oraz szum o różnej głośności. Włącza się go poprzez naciśnięcie na główkę. Wyłącza się sam, po godzinie. Co ważne, Szumisia można spokojnie wyprać w pralce, odpada więc problem ręcznego czyszczenia zabrudzeń, które z pewnością powstaną, gdy dziecko nieco podrośnie i będzie tulić się do zabawki rączkami brudnymi od ciągłego poznawania świata. 

Jeśli mamy nieco więcej funduszy, możemy pozwolić sobie na Szumisia z czujnikiem snu. Osobiście polecam tego w formie miękkiego misia, świetnie pasującego zarówno do niemowlęcych, jak i dziecięcych rączek. Bałam się nieco materiałowych rączek i spódniczki, gdyż nieraz okazywało się, że materiał jest szorstki i drażni dziecko. Tu jednak okazał się on równie mięciutki i delikatny, co reszta misia. Zachwycił mnie sprytnie ukryty pod pachą zamek, który nie jest widoczny dla dziecka i nie kusi do odrywania i odpinania oraz wyjmowania urządzenia. Także samo ukryte w brzuszku urządzenie włącza się nieco łatwiej, niż w pękatej główce kolegi. Funkcja "cry sensor", reagująca na dźwięk, pozwala na wznowienie szumu, gdy dziecko się przebudzi, dzięki czemu łatwiej będzie mu zapaść w ponowny sen. Przyznam, że strasznie podoba mi się ten mechanizm, gdyż dzieci lubią przebudzać się z płaczem dosłownie na chwilkę i mogą potrzebować wtedy niewielkiej pomocy, by znów spać spokojnie. Jeśli to nas nie zadowala, mamy także system "non - stop", dzięki której mechanizm Szumisia można włączyć na 12 godzin, tak aby nasza pociecha przespała całą noc.

Konkurencyjną maskotką jest Szumiący Miś Whisbear z cry sensorem, który po rozpakowaniu skojarzył się nam od razu z misiem - ośmiornicą. Cztery odnóża wystające z głowy są jednak dość wygodne, gdyż umieszczono w nich magnes, dzięki któremu można go przyczepić do niemowlęcego łóżeczka, a nawet wózka. Maskotka ma przyjemny szary kolor, kolorowe są jedynie szeleszczące odnóża, mogące być dla dziecka dodatkową atrakcją sensoryczną. Szeleszczą również uszy, za które nieco starszy niemowlak może spokojnie targać maskotkę. Whisbear szyty jest ręcznie i nie można go prać w pralce. Podobnie jak Szumiś, uruchamia się po naciśnięciu na głowę.

Którą zabawkę wybrać? Teoretycznie Szumiś ma nieco więcej funkcji – przewyższa Whisbeara choćby funkcją non – stop i większą ilością szumów. Łatwiejsze jest też dbanie o czystość, trudno przecież prać ręcznie coś, co zostało zabrudzone przez kreatywnego malucha. Z drugiej strony, Whisbeara łatwo przyczepić do niemowlęcego łóżka i przyznam szczerze, u mnie to on pomógł uśpić dziecko. Szumy Szumisia, choć różnorodne, cudu nie sprawiły. Może to przypadek, a może po prostu moje dziecko woli szum Whisbeara, inne natomiast pokocha szum konkurencyjnego misia?

Zarówno Whisbear, jak i Szumiś z cry sensorem nie należą do najtańszych zabawek, warto jednak zastanowić się nad włączeniem którejś z maskotek do dziecięcej wyprawki, zwłaszcza jeśli nasze nowonarodzone dziecko miewa problemy z zaśnięciem, a nam nie uśmiecha się palenie kolejnej suszarki do włosów i branie kredytu na rachunek za prąd. Na naszej stronie trwa promocja na misie, można więc "upolować" go w korzystnej dla nas cenie. Naprawdę warto!

O autorze:

Karolina Jurkowska - autorka bloga "Rozkminy Tiny". Matka, kociara, pedagog specjalny, zainteresowana społeczeństwem i dobrą literaturą

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl